 | | Łada Iwanicka (na zdjęciu), uczennica klasy I d w Gimnazjum nr 3, została laureatką IX edycji konkursu Kronika Rodzinna Dolnoślązaka. Jej praca zawiera opis ważnych wydarzeń rodzinnych poparty dokumentami, zdjęciami oraz wiarygodnymi wspomnieniami członków rodziny |
|
Historia repatriantów z Kazachstanu, którzy od dziewięciu lat mieszkają w Świdnicy, urzekła jurorów konkursu na kronikę rodzinną.
nKonkursowa historia Uczennica klasy I d z Gimnazjum nr 3 w Świdnicy Łada Iwanicka została laureatką IX edycji konkursu Kronika Rodzinna Dolnoślązaka zorganizowanego przez Kuratorium Oświaty we Wrocławiu, Wydział Edukacji Urzędu Miejskiego we Wrocławiu oraz Centrum Kształcenia Ustawicznego. Praca konkursowa zawierała dwa elementy: drzewo genealogiczne rodziny i opis ważnych wydarzeń rodzinnych poparty dokumentami, zdjęciami oraz wiarygodnymi wspomnieniami członków rodziny. Łada opracowała i przygotowała kronikę dotyczącą zawiłych losów jej rodziny, która przybyła na nasze ziemie z Kazachstanu i zamieszkała w Świdnicy w 2001 roku. Opiekunem piszącej dzieje losów rodzinnych Łady była Marzena Zięba, wychowawczyni, nauczycielka historii i WOS-u. Praca Łady to wiele stron opowieści rodzinnej opatrzonych starymi i współczesnymi fotografiami członków rodziny. Warto by pomyśleć, czy nie jest ona godna zapisania się w kronice Świdnicy jako opowieść o jeszcze jednym mieszkańcu naszego miasta. 155 lat temu
- Nasza wiedza o przodkach to znak wdzięczności, znak pamięci. Moja praca jest potwierdzeniem mojej wiedzy o mojej rodzinie. A skąd ja to wiem? W tym pomogła mi moja babcia Maria, która jest częścią naszego drzewa genealogicznego. My wszyscy, zaczynając od praprapradziada aż do nas - prapraprawnuków jesteśmy gałązkami i liśćmi ogromnego, przeplatanego, wspólnego i rodzinnego drzewa - o idei powstania rodzinnego drzewa genealogicznego mówi 14-letnia Łada Iwanicka. Drzewo rodzinne Łady zaczyna się od praprapradziada - Franciszka Malinowskiego, który urodził się w 1855 roku. On i jego przodkowie - Polacy mieszkali na Wołyniu (tereny Żytomierza), na dzisiejszej Ukrainie. Służył w carskiej armii i uczestniczył w wojnie rusko-tureckiej. Wracając do domu po zwycięstwie nad Turkami w sąsiedniej wiosce Susły poznał Brygidę. Pobrali się i mieli pięcioro dzieci. Jedna z ich córek Wiktoria była praprababcią Łady. Z historii wiadomo, że polsko-rosyjskie stosunki uległy wkrótce zmianie na niekorzystne. Po drugim rozbiorze Polski ziemie Wołynia i Polesia przeszły do Rosji. W tym czasie rozwijał się dramatyczny czas dla Polaków, którzy tam mieszkali. Zaczęły się represje i przesiedlenia. - Wśród tych skazanych rodzin znalazła się rodzina mojej prababci - Wiktorii. Na początku lata w 1936 roku w towarowym wagonie moja rodzina była wywieziona za Ural do stepu Kazachstanu - w swej opowieści Łada szczegółowo opisuje ciężkie życie rodziny na obczyźnie. Droga do szczęścia
Zanim nastąpił szczęśliwy moment, kiedy rodzina Iwanickich opuściła Kazachstan, wyjeżdżając do Polski, do Świdnicy, przeżyła straszne chwile na wygnaniu. Prababcia Wiktoria, tak jak część rodziny, pozostała na Ukrainie. Droga do ojczyzny pozostałych członków rodziny trwała pięć dób. 15 lutego 1997 roku rodzina repatriantów pierwszy raz wstąpiła na ziemię swoich przodków, gdzie była przyjęta bardzo ciepło i życzliwie. - Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem w mieszkaniu, które dostaliśmy od miasta. W 1999 roku ciocia Ludmiła wyszła za mąż za Janusza Kowalkowskiego i zamieszkali oddzielnie, w 2000 r. nasza rodzina zamieszkała w Jagodniku. W 2001 roku zmieniliśmy ponownie miejsce zamieszkania - wróciliśmy do Świdnicy, gdzie również w tym roku w listopadzie urodził się mój brat Tomasz - wspomina Łada. - Ja, Łada, mniej więcej znam los wszystkich członków - gałęzi mojego drzewa genealogicznego. Staramy się utrzymywać kontakt ze wszystkimi telefonicznie, za pomocą Internetu i w miarę możliwości spotykamy się, chroniąc pamięć o rodzinie - mówi uczennica świdnickiego gimnazjum. |