Jest połowa marca, a w świdnickich restauracjach małych i dużych próżno szukać miejsca na zorganizowanie komunijnego przyjęcia. - Większość rodziców rezerwuje termin zaraz gdy tylko poznają datę komunii - mówią zgodnie restauratorzy. Rodziców nie przeraża fakt, że przyjęcie ich dziecka będzie sąsiadowało z imprezą innego, ani nawet cena oscylująca w granicach od 45 do 110 zł od osoby. - Gdzie w tym wszystkim miejsce na to, co najważniejsze? - pytają księża. Próba znalezienia choćby stolika, by w majową niedzielę po komunii zaprosić na obiad najbliższą rodzinę, graniczy obecnie z cudem. Zajęte są nie tylko restauracje w Świdnicy, ale też w całej okolicy. - Kiedy zadzwoniłam do jednej z restauracji świdnickich, powiedziano mi, że na sali odbywają się w tym samym czasie dwie komunie, ale zaproponowano drugą salę, w której na co dzień w papierosowym dymie przesiadują głównie spożywający alkohol panowie - mówi Ewa, matka chłopca przystępującego w tym roku do komunii. - W kilku lokalach wręcz zwrócono mi uwagę, że na takie rezerwacje jest już za późno. A ja chciałam tylko obiad dla najbliższych... Gdy pani Ewa w jednym z lokali organizujących komunię znalazła miejsce i wolny termin, podano jej cenę 90 zł od osoby. - A co ja - wesele wyprawiam? - dziwi się świdniczanka, która ostatecznie zdecydowała się zaprosić rodzinę po komunii do domu, zwłaszcza gdy usłyszała, jak wygląda kilka komunii w jednym lokalu. - Koleżanka opowiadała mi, że ludzie wręcz zaglądają sobie do talerzy, oceniają się poprzez menu, wielkość tortu, prezenty dla dziecka, do którego zostali zaproszeni - mówi. - To mnie ostatecznie przekonało, by obiad zrobić w domu. Proboszczowie wszystkich świdnickich parafii, w których dzieci przygotowują się do jednego z najważniejszych katolickich sakramentów, co roku apelują do rodzin o to, by w całej tak zwanej otoczce nie zgubiło się to, co najważniejsze - duchowy wymiar pierwszej komunii. - Proszę was, żeby ta uroczystość była przede wszystkim świętem duchowym - mówił ks. Edward Szajda, proboszcz parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Świdnicy, podczas pierwszego spotkania z rodzicami tegorocznych dzieci komunijnych. Tymczasem na stronach internetowych poświęconych pierwszej komunii kwitnie komercja. Znajdziemy na nich bogatą ofertę strojów komunijnych, a nawet... pokomunijnych (bo dziecku w czasie przyjęcia może być niewygodnie w sukni, garniturze czy albie liturgicznej). Wśród strojów panuje moda, podążająca za aktualnymi trendami, a bielizna, rajstopy, skarpetki, buty, serwetki, torebki, wianki - gdy są zaopatrzone w przymiotnik "komunijny", zaczynają kosztować więcej niż normalnie. Odpowiednio szałowe muszą być też dekoracje, specjalne torty i... sesje zdjęciowe. - Kiedy usłyszałam od pewnej kosmetyczki opowieść o dziewczynce, która z powodu zaplanowanej sesji zdjęciowej poszła do pierwszej komunii świętej w pełnym makijażu, po wizycie u fryzjera i ze zrobionymi paznokciami, zaczęłam się zastanawiać, gdzie w tym wszystkim jest Bóg - wspomina Dorota, mama dziewczynki, która swoją pierwszą komunię przeżywała trzy lata temu. Komercjalizacja komunii świętych sięga granic absurdu. Większość mediów pisząc o tym skupia się jednak na wymaganiach dzieci co do prezentów. Tymczasem, jak wykazuje nasza sonda, przeciętne dziecko marzy o zupełnie zwyczajnych rzeczach...
Ile to kosztuje? Obiad w restauracji: 45-110 zł za osobę Obiad w domu: 20-40 zł za osobę Alba liturgiczna*: 100-200 zł Sukienka komunijna*: 168-700 zł Garnitur*: 150-400 zł Buty dla dziewczynki*: 19-199 zł (ceny wg allegro.pl) Buty dla chłopca*: 30-95 zł (ceny wg allegro.pl) Dodatki dla dziewczynki: 130-230 zł Dodatki dla chłopca: 40-65 zł |